[SI sport] Kuba Kosmowski. Na fali.
Tagi: free, kuba kosmowski, SI Magazyn, SI nr 2, SI sport, windsurfing162 odsłon/y
Surfing większości ludzi kojarzy się z wakacyjnym obliczem serialowej Kalifornii. Wysokie fale, słońce, plaża, opalone ciała… Windsurferów widujemy choćby nad Bałtykiem. A freestyle’owców? Tych ostatnich spotykamy pod Wawelem. Z Kubą Kosmowskim rozmawiamy o saltach, piruetach, treningach w Kapsztadzie i więzi z żywiołem!
Tytuł: “Kuba Kosmowski. Na fali.”
Rozmawiała: Justyna Dziegieć
Foto: arch. autora.Źródło:: SI Magazyn nr 2 / 2009 (sierpień - wrzesień - październik)
Sprawdź również:: facebook.com/SI.Magazyn i SiCrew.blip.pl
Justyna Dziegieć (SI Magazyn): Windsurfing w Krakowie chyba nie jest zbyt popularny… Jak zaczęła się Twoja przygoda? Skąd w ogóle taka pasja?
Kuba Kosmowski (pol888.com) Od kiedy pamiętam, zajmowałem się sportami, w których trzeba się było wykazać na swój sposób. Przed windsurfingiem dość dużo startowałem na snowboardzie. Jeśli w lecie nie miałem możliwości jazdy na desce, szukałem rożnych alternatyw i tak kiedy miałem 13 lat, bracia pokazali mi, jak się stawia pierwsze kroki na desce windsurfingowej. Od tamtego czasu już się z nią nie rozstaję.
Na czym polega freestyle? Co jest najwspanialszego w tym sporcie?
Freestyle polega na wykonywaniu manewrów przy wykorzystaniu warunków, jakie w danej chwili panują na wodzie. Są to różnego rodzaju obroty, salta, piruety i tym podobne. Mnie najbardziej we freestyle’u pociąga możliwość ciągłego rozwoju. Tak naprawdę nigdy nie jest się idealnym i cały czas trzeba się uczyć nowych kombinacji, manewrów. Bardzo mi się również podoba możliwość robienia wszystkiego na swój sposób. Każdy zawodnik oraz każda osoba, która uprawia freestyle, ma swój styl.
Pamiętasz jeszcze pierwszy raz na desce, pierwsze zawody?
Pierwszy raz, był na jeziorze kolo Żywca. Zapadł mi w pamięć… Pierwsze zawody były dla mnie również bardzo ważne. Odbyły się w 2003 roku i wystartowałem po raz pierwszy w mistrzostwach Polski. Byłem wtedy bardzo onieśmielony przez wszystkich innych zawodników i nie potrafiłem się odnaleźć. Jak się okazało później, nie poszło mi najgorzej, bo zająłem 6, miejsce i wygrałem klasyfikację juniorów. Potem już było znacznie lepiej…
Czy Polakowi z Krakowa jest trudniej niż osobie urodzonej gdzieś na wybrzeżu oceanu czy ogólnie w miejscu, gdzie są duża woda i wiatr? Czy to po prostu kwestia ciężkiej pracy i predyspozycji?
Oczywiście, przewagą ludzi znad oceanu jest nieograniczony dostęp do świetnych warunków, choć tak naprawdę większość zawodników i tak cały rok rusza się z miejsca na miejsce. Tak więc jak już dojdzie się do pewnego poziomu, trzeba szukać najlepszych warunków na całym świecie.
Twoi znajomi z treningów czy zawodów wiedzą, gdzie jest Polska? Czy jak się to zwykle słyszy na świecie, myślą, że w dzieciństwie miałeś zamiast psa niedźwiadka polarnego?
Hmmm, no fakt, część ludzi, szczególnie zza oceanu bądź z RPA, ma wielkie trudności ze skojarzeniem Polski z czymś innym niż tylko arktyczna zima i wielkie puste przestrzenie… U zawodników z Europy jest już z tym trochę lepiej, choć też znajdą się tacy, co nie wiedzą za wiele poza tym, jak wykonać jakiś manewr.
Jakie miejsca odwiedziłeś jako windsurfer? Gdzie są najlepsze fale?
Przez 5 lat startowania oraz trenowania udało mi się zwiedzić dość dużo miejsc do pływania. Najczęściej bylem w Brazylii, Wenezueli, Hiszpanii oraz RPA. Czarny Ląd jest moim absolutnym faworytem, jeżeli chodzi o warunki do pływania oraz samo miejsce. Jestem zakochany w Kapsztadzie i odwiedzam to miejsce każdej zimy.
Jak dużą prędkość można rozwinąć na desce?
Na deskach przeznaczony do freestyle’u osiągamy około 30–40 km/h. Prędkość nie jest tu najważniejsza. Natomiast na deskach przeznaczonych do konkurencji speed można rozwinąć prędkość sięgającą 80 km/h.
Co robisz na co dzień poza “plażowaniem”?
Jeżeli jestem na treningu i na przykład nie ma warunków do pływania, to zajmuję się montażem krótkich wideorelacji, które co tydzień ukazują się na mojej stronie www.pol288.com. Opowiadam tam o moim treningu, miejscu, w którym aktualnie się znajduję, oraz o różnych ciekawostkach.
Pływasz też bez żagla?
Tak, spróbowałem w RPA i tak mi się spodobało, że musiałem zorganizować sobie własną deskę, którą od tego czasu biorę wszędzie tam, gdzie jadę. Surfing jest świetną alternatywą i naprawdę pięknym sportem. Podobnie jak w windsurfingu, czuje się niesamowitą więź z żywiołem, jakim jest woda.
Kiedy się ogląda Twoje filmiki, wszystko wygląda na superzabawę. Jak długo trzeba ćwiczyć i jak odważnym być, żeby rzeczywiście freestyle był dobrą zabawą?
Dla mnie freestyle od początku był zabawą i nawet setki upadków przy próbie nowego manewru sprawiały mi przyjemność. Mam coś takiego, że kiedy ćwiczę jakiś manewr i mi nie wychodzi, w momencie najmniejszego postępu odczuwam wielką satysfakcję – i to właśnie sprawia mi najwięcej radości.
Miałeś jakieś groźne chwile w swojej karierze? Ogólnie jest bardzo kontuzyjnie?
Dwie pierwsze i poważne kontuzje miałem w tym sezonie. W styczniu złamałem rękę i, niestety, musiałem wstrzymać się od windsurfingu na około cztery miesiące. Po rehabilitacji, kiedy wracałem na wodę, podczas pierwszej sesji uszkodziłem kolano – i spędziłem kolejny miesiąc bez deski. Na szczęście już wszystko za mną i jestem gotów do powrotu na wodę. Te dwa przypadki to były raczej nieszczęśliwe wypadki niż kontuzje wynikające z ekstremalności windsurfingu.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Na pewno do tej pory drugie miejsce w Pucharze Europy sprawiło mi największą radość, ale myślę, że jeszcze nie odniosłem swojego największego sukcesu.
Jakie jest Twoje windsurfingowe marzenie? Co chciałbyś osiągnąć?
Przede wszystkim chciałbym czerpać przyjemność z pływania jeszcze przez długie lata. Chciałbym odwiedzić kilka nowych miejsc do pływania no i może znaleźć takie moje, własne? Jeżeli chodzi o zawodową stronę, to na pewno chciałbym poprawić swoje miejsce w Pucharze Świata. Do tej pory najlepsze miejsce, jakie zdobyłem, to miejsce 11. Marzy mi się finał.
Windsurfing to droga zabawa? Trudno o sponsorów?
Niestety, tak. Ten rok był bardzo ciężki dla wszystkich i dużo zawodników musiało przerwać starty z powodu braku środków. Co prawda ta część sezonu już jest trochę inna, lecz myślę, że musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim wszystko się poustawia, tak jak ma być, i sponsorzy znowu chętnie zaczną poszukiwać ciekawych pomysłów do promocji swojej firmy.
Czy można Cię podziwiać gdzieś w Polsce?
Będę w Polsce na pewno przez sierpień promował nowy sklep internetowy, który został moim sponsorem. Pod koniec sierpnia ma się odbyć kolejna eliminacja mistrzostw Polski. Możliwe, że we wrześniu ponownie zjawię się nad polskim morzem.
Sprawdź koniecznie:
Kuba Kosmowski - pushloop @ Cape Town (więcej na blogu!)
Sprawdź również:














