Ruszył program lojalnościowy Sizeer Club!
27-05-2010 – 08:54 | Brak komentarzy

Do SIZEER CLUB przystąpić może każdy kto zrobi zakupy w sieci Sizeer. Przy jednorazowym zakupie o wartości 200zł następnego dnia zyskujesz rabat na kolejne zakupy. Jeśli zdecydujesz się na tańszy produkt – masz możliwość otrzymania …

Przeczytaj całość wpisu »
Produkty

Produkty sport i lifestyle, marki, kolekcje, kampanie, technologie.

Marki

Nowe marki, projekty specjalne, marki na świecie, nowe koncepty

Ludzie

Ambasadorzy marek, projektanci, kluby sportowe, sportowcy

Sklepy

Nowe sklepy, promocje i akcje specjalne, obniżki i wyprzedaże

Wydarzenia

Eventy sportowe, muzyczne, projekty sponsoringowe

Start » SI Magazyn

[SI style] Nudoodporni. Teraz to ja jestem sprite!

[SI style] Nudoodporni. Teraz to ja jestem sprite!

Co najbardziej zaskakuje Cię w zderzeniach z rzeczywistością? - zapytałam. Odpowiedź okazała się prosta. – To, że pomimo wszystko rzeczywistość wciąż jest zaskakująca. Dlatego zwykła rzeczywistość bywa bardzo ciekawa.

Tu właśnie zaczyna się historia nudoodpornych. Ludzi, którzy każdego dnia mówią życiu: “Teraz to ja jestem sprite!”. Nawet jeśli nie byli złotymi dziećmi, robią rzeczy wyjątkowe. Niektórzy, by mieć na nie czas, prowadzą twarde negocjacje z codziennością. Inni, popadający w stany lękowe na hasło “etat”, nie robią nic poza realizacją swoich pasji. Ich wspólna cecha – wielobarwność, może mieć różne przejawy. Ulice pełne są pozerów kolorowych jak wielkanocna wydmuszka. Ale pomimo dobrego looku to nie oni są nudoodporni.

Tytuł: “Nudoodporni. Teraz to ja jestem sprite!”
Tekst: Justyna Dziegieć
Zdjęcia Misbehave: Belletette.lv i Kamil Zacharski
Źródło:: SI Magazyn nr 1 / 2009 (maj - czerwiec)

Sprawdź również:: facebook.com/SI.Magazyn i SiCrew.blip.pl

Nożyczki-zajączki

W dzieciństwie nie przejawiałem specjalnej aktywności plastycznej. Uwielbiałem układać z klocków labirynty dla mojego chomika i tworzyć magiczne mikstury z kremów i pasty do zębów. W sumie tylko na lacoste poznałem się już jako dziecko… – wspomina Mati. – Pamiętam jak dziś. Miałem chyba 6 lat. Tata po powrocie z wycieczki do Londynu przywiózł mi i mojej młodszej siostrze kultowe polóweczki lacoste. Zostawił nas samych tylko na chwilę. Kiedy wrócił zastał na podłodze dwie koszulki z dziurami na piersi i mnie pochłoniętego zabawą z nowymi zwierzątkami… W sumie dość ciężko było je wyciąć za pomocą nożyczek-zajączków…

Ja w dzieciństwie bawiłem się w pany! Mieliśmy z siostrą takie różne figurki, ludziki. Gumowe, plastikowe, drewniane. Nazywaliśmy je pany. Każdy miał swoje imię, charakter, historię, funkcję. Perypetie panów były naszym zabawowym chlebem powszednim, co bynajmniej nie znaczy, że kiedykolwiek nam spowszedniały – dowiaduję się od Marka.

Miałam tylko jedną lalkę Barbie, taką z Peweksu. Najczęściej była goła, bo budowałam basen z miednicy i trampolinę z lego. Wolałam rower, plac zabaw i wymienianie się historyjkami z gumy donald i samochodami z turbo! – mówi Kasia. Moja Barbie na skutek skomplikowanych zabiegów fryzjerskich już trzeciego dnia miała fryzurę “boba”, poza tym nie miała lewej nogi, ale za to na prawej pomalowane paznokcie! – wtóruje jej Natalia.

Dzisiaj Kasia i Natalia współtworzą intrygujący projekt modowy Misbehave. Marek to DJ Eltron John – ubiegłoroczny zwycięzca polskiej edycji Red Bull Music Academy… A Mati? To Mateusz Paja – grafik i projektant mody. Za kilka dni wyjeżdża studiować do Royal Academy of Fine Arts w Antwerpii.

Miszcz wśród księgowych

Maciej SzumnyNie zawsze byłem kolorowy. W dzieciństwie nosiłem do szkoły granatowy fartuch albo szarobure produkty polskiego przemysłu odzieżowego – opowiada Maciek. – Jednak odkąd przekonałem rodziców, że sam będę kupował sobie stroje, zaczęły się eksperymenty. Nosiłem na przykład obcisłe spodnie w biało-czerwone paseczki, które wyglądały jak różowe, do tego skórzane buty na motor pod kolana. Kiedy pojawiły się lumpeksy, zaczęło się szaleństwo. Najpierw kodem było dobieranie rzeczy, które nijak nie będą do siebie pasowały, a potem okazywało się, że efekt jest zaskakująco dobry. Problemem było przebranie się na imprezę w stylu „kicz party”, bo okazywało się, że to, co mam na sobie, naprawdę mi się podoba, i będę tak ubierał się na co dzień. Teraz trochę się uspokoiłem, bo co za dużo, to niezdrowo.

Dzisiaj Maciej Szumny to etatowy kanonołamacz korporacyjnego ładu. Pracuje jako PR Manager Reeboka, udowadniając, że PR-owcy też mogą być wielobarwni. W ubiegłym roku dostał Nocnego Marka (nagrodę miesięcznika “Aktivist”) w kategorii Miszcz. Zapytany o to, czy odważyłby się wstać z łóżka, gdyby w jego szafie znalazły się tylko koszule w prążki i krawaty, a na nakastliku leżał identyfikator “młodszy księgowy”, odpowiada: – Musiałbym się odważyć, inaczej na pewno zmusiłby mnie do tego pies domagający się porannego spaceru.

Eltrony dżony

Eltron JohnBydgoskie zakłady Eltra produkowały w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych minionego stulecia kolumny i wzmacniacze Eltron. Swojego czasu miały je na wyposażeniu chyba wszystkie szkoły i domy kultury, więc kiedy w liceum graliśmy z kolegami w różnych zespołach, eltrony stanowiły sprzęt, który mogliśmy dość łatwo zdobyć. Były duże, ciężkie, nieporęczne, a w dodatku nie brzmiały najlepiej, ale musieliśmy sobie jakoś z nimi radzić. Przezywaliśmy je “eltrony dżony” – wspomina Marek. – Też jestem duży i ciężki, ale staram się brzmieć nieco lepiej – dodaje.

Muzykę traktuje bardzo poważnie. – Robię z nią to, co się robi z muzyką: słucham, przeżywam, gram, tańczę, kolekcjonuję, trochę tworzę, dyskutuję o niej… Poza tym studiuję anglistykę i filozofię. Niewiele mam wolnego czasu. Zapytany, czy nie boi się, że tak intensywnie realizowana pasja go zmęczy, odpowiada pospiesznie: – Sama muzyka? Nigdy! A jeśli chodzi o granie, to może nawet trochę się tego boję, choć z drugiej strony: co mi przyjdzie z łamania sobie tym głowy?

Na profilu MySpace Eltrona znajdujemy unikalną galerię. Otwiera ją zdjęcie Marka. W sukience. – Tak naprawdę to dość przypadkowa zbieranina zdjęć. Nie mam głowy do fotek. Jest tam kilka zdjęć z imprez. Zdjęcie z kotem koleżanki. Bachus Caravaggia jest ze względu na moją sympatię i do Bachusa, boga wina i ekstazy, i do Caravaggia, mistrza światła i mroku. Goya jest, żeby przypomnieć nam, że wszyscy upadną, a Elvisa / Jezusa dostałem od kolegi. Kiedyś, nie wiedzieć czemu, obcy ludzie dość często mówili na mnie Elvis… Całe szczęście, już się to nie zdarza.

Poranek o 13

MentalCutO której zaczyna się poranek? Oczywiście, o trzynastej! Mój wewnętrzny zegar jest całkowicie rozregulowany. W ciągu ostatnich dwóch lat miałem zaledwie kilka wolnych weekendów. Zdarza się, że w tygodniu gram nawet cztery imprezy. W weekendy chodzę spać o szóstej rano – opowiada Kuba, znany jako DJ Mentalcut.

Twórca bloga “Poranek o 13″ rocznie przejeżdża 35–40 tysięcy kilometrów. W pociągach spędza około 50 godzin tygodniowo. Pasja jest jego pracą.
Co w takim razie robi w czasie wolnym? – Najważniejsze jest poczucie wolności. Tylko ode mnie zależy, ile godzin, kiedy i na co poświęcę. Ostatnio po kilkuletniej przerwie wróciłem do swojej największej pasji: koszykówki. Gram, ćwiczę, oglądam mecze, jestem psycho-fano-graczem, jak wtedy gdy miałem 14 lat. Poza tym standardowo: lubię seriale, prowadzę bloga, czytam książki… Pracowałem kiedyś przez cztery miesiące w agencji PR. Poza pracami wakacyjnymi było to moje jedyne zajęcie na pełen etat. Nie wspominam go zbyt dobrze. Nie jestem stworzony do wczesnego wstawania i zajmowania się codziennie tym samym. Uważam, że to nienormalne i nieludzkie pracować ponad jedną trzecią swojego życia, najczęściej w miejscu, którego się nie cierpi. Zdaję sobie jednak sprawę, że DJing to nie jest zawód, który można wykonywać całe życie. Kiedyś będę musiał wymyślić coś innego. Tymczasem spełniam marzenia z dzieciństwa. Mając kilkanaście lat, chciałem być DJ-em lub koszykarzem. Skończyłem co prawda socjologię, nigdy jednak poważnie nie myślałem o tym zawodzie.

Lepsze niż rutinoscorbin…

Malinowy Maciek [TSD]Jeżeli grafika jest twoją codzienną pracą, pojawia się deadline, a z nim ryzyko, że twoja twórczość stanie się rzemieślnicza. To ograniczenie, które często nie pozwala osobie w ten sposób zarabiającej na życie rozwinąć skrzydeł. Oczywiście, ideałem byłoby realizowanie czterech projektów w roku. Wtedy ma się czas na przemyślenia, szukanie inspiracji, na dopieszczenie każdego szczegółu. Niestety trzeba zarabiać. Kiedyś, gdy pracowałem w Londynie jako barman, spotkałem dziewczynę, która regularnie przychodziła do mojej restauracji. Była Amerykanką. Zapytałem ją któregoś dnia, czym sie zajmuje… Odpowiedziała: “Szukam inspiracji”. Pracowała dla magazynu z Nowego Jorku i miała za zadanie napisanie dwóch artykułów w roku. Jeździła po świecie i szukała tematu…Malinowy.

Na co dzień, jako Maciej Malinowski, pracuje w dziale marketingu Philip Morris. Po godzinach jest fotografem, grafikiem, wraz z przyjacielem, Bankokiem, współtworzy dostrzegany na międzynarodowym rynku VJ-skim kolektyw Temporary Space Design. Temporary Space DesignGodzi dwa zupełnie odrębne światy. Służbowego focusa i laptopa wieczorami zamienia na tysiące migoczących, barwnych świateł. Ma na swoim koncie występy na ogromnych wydarzeniach. Oświecał festiwal Sacrum Profanum, krakowskie Wianki, koncerty London Sinfonietta. Jest zapraszany na międzynarodowe festiwale VJ’skie.
Jednak to, co najważniejsze, kryje się na
– mówi jego digarcie. Odrealnione, tajemnicze grafiki, które na widza działają jak prozac. Nie wyróżnia się artystycznym lookiem. W wyznaczonych godzinach, robi co do niego należy. Po godzinach robi swoje. – Jeżeli projekt, nad którym pracowaliśmy, był ciekawy, realizacja dobrze wyszła, to bardzo długo siedzę w nim “w środku”. Jeżeli było to coś komercyjnie nudnego, po projekcie staram się szybko o nim zapomnieć. Co innego z grafikami. Był taki okres w moim życiu, gdy byłem przygnębiony, smutny, zmęczony… Siadałem do komputera i tworzyłem, zatracałem się w tym totalnie. To było lepsze niż rutinoscorbin! Wszystko wracało do normy. Stawało się wyraźne – mówi.
MalinowyMaciek.digart.pl MalinowyMaciek.digart.pl MalinowyMaciek.digart.pl

Jakoś tak pod prąd…

Mateusz PajaTo samo dotyczy Mateusza Paji. Chociaż ubrany wzorcowo, zawsze o krok przed obowiązującymi trendami, na pierwszy rzut oka pozostaje w cieniu. Co go wyróżnia? Nieopisana radość w oczach, kiedy mówi o swojej pasji, i ciche, choć nieposkromione rozczarowanie, kiedy nawet nie próbuje zrozumieć, że jakiegoś pomysłu przeforsować się nie da…
Dlaczego wybrał modę? – Rene Koning, teoretyk mody, stwierdził kiedyś, że “moda jest uniwersalną zasadą kształtującą kulturę, która jest w stanie objąć i przekształcić nie tylko ciało, ale też wszystkie formy wyrazu człowieka” – tłumaczy Mateusz. – Podpisuję sie pod tym stwierdzeniem i uważam je za hasło opisujące mój stosunek do mody. Sądzę, że właśnie ta siła, różnorodność oraz nieustanna zmienność mody sprawiają, że jest ona dla mnie tak fantastyczna.

Prywatnie i zawodowo nie może się doczekać momentu, kiedy polscy odbiorcy będą bardziej świadomie podchodzić do mody, a nie bezkrytycznie ściągać z Zachodu gotowe wzorce. Czy jako projektant ocenia ludzi po wyglądzie? – Staram się tego nie robić. To znaczy oceniam ubrania, ale nie ludzi. Jedną z funkcji, jakie spełnia ubiór, jest część informacyjna, kodujemy w nim dane, takie jak status, przynależność, preferencje itd. Będąc świadomym różnych zabiegów, staram się wyrażać opinię na temat reprezentowanego przez jakąś osobę stylu bądź jego braku i pod tym kątem tylko mogę daną osobę ocenić.

Nie jestem złotym dzieckiem!

Belletette.lvBelletette, pamięć nocnego życia wybranych polskich miast, mówi o sobie: – Świadczę usługi z gwarancją jakości dla wąskiego grona odbiorców. Trochę mi z tym źle, bo wolałbym wyłapywać tych co szpetniejszych czy pijackie perypetie. Mam tymczasem imponującą kolekcję ujęć ładnych ludzi z fajnych imprez. A na poważnie? Zapełniam pewnie jakąś lukę na lokalnym rynku nocnych fotousług. Nie oznaczam zdjęć swoim logo. Nie pobieram opłat za duże zdjęcia. Pospiesznie usunę każde, na widok którego twój partner chwyta za nóż. Nie upatruję w tym realizacji swojej pasji, nie muszę tak zarabiać. Przed Belletette.lv fotografowałem tylko chwilę. Nie jestem więc złotym dzieckiem. Gdy ktoś znajomy zaprasza, przychodzę. Poza tym wiem, gdzie nie pchać się z aparatem.

Przez dwa lata zebrał 26 albumów po 100–300 zdjęć. Ile skasował? Trudno zliczyć. Jeśli to nie pasja, to fantastyczny kolorowy przypadek. Oby więcej takich przypadków! Jego blog generuje ok. 2,5 tysiąca odwiedzin i 20 tysięcy odsłon miesięcznie. Marcin na co dzień pracuje jako grafik komputerowy w korporacji. Po godzinach wspiera Misbehave. Weekendowo dokumentuje kolorowe chwile. Zapytany, jak często jego sesje mają charakter prywatny, odpowiada krótko: – Zawsze!

Kiedy zrobił pierwsze imprezowe zdjęcie? – Świadomie, z nastawieniem “zróbmy sobie polskiego kobrasnejka” 9 listopada 2007 przy okazji pierwszej wizyty w Partyshank w Krakowie. Kupiłem lampę błyskową, yarejestrowałem domenę, pożyczyłem pomysł na prezentację galerii. Początkowo zawodził mnie trochę tryb auto w aparacie, ale zdjęcia nadrabiały emocjami i dynamiką. Chyba niewiele zmieniło się od tego czasu. Zresztą cały urok tych zdjęć bierze się z braku poszanowania zasad fotografii. Żadnych misternie rozplanowanych kadrów, odbitego od ściany światła, dyfuzora na lampę, żeby tło do wyćwiczonego uśmiechu miało równomierne miękkie doświetlenie.

Symbol, który przyciągnie wzrok

MisbehaveRównież Misbehave wywodzi się z pasji. Projekt powstał podczas rozmowy w piątkową noc. Jest kierowany do ludzi poszukujących alternatywy. Konwencja jest otwarta. Projektantki rozprawiają się z ikonami współczesnego świata. Na co dzień Natalia studiuje prawo i pracuje w domu maklerskim. Kasia kończy socjologię, jest mamą małej Sary, właśnie zakończyła praktyki w domu dziecka.

To, co robimy, łączy się ścisłe z naszym stylem życia, zainteresowaniami, miastem, ludźmi. Startowałyśmy właściwie od zera. Obecnie czekamy na wyniki konkursu na najlepszy biznesplan. Z 700 pomysłów udało nam się dojść do pierwszej dziesiątki, co jest dla nas dużym wyróżnieniem i dało nam siłę do dalszych działań – mówi Kasia. – Ludzie w Polsce są coraz bardziej świadomi siebie i chętnie wyrażają to poprzez sposób ubierania się, dlatego docelowo mamy nadzieję stworzyć platformę współpracy z fotografami, grafikami, rysownikami… – dodaje.
Do projektu, który będąc początkowo pasją i zabawą, stopniowo przeradza się w pracę, podchodzi poważnie. – Kim chciałyście być w jako dzieci? – pytam. Kasia mówi o niesprecyzowanych wizjach. Natalia odpowiada konkretnie: – Sharon Stone!

Misbehave - misbhv.com Misbehave - misbhv.com Misbehave - misbhv.com Misbehave - misbhv.com

Samotne garnitury

Staram się nie dać wciągnąć w machinę – po trupach do celu, 8 godzin pracy za biurkiem, wyrzeczenie się siebie i swoich potrzeb, żeby żyć według zasad, które wyznacza większość. – mówi Kasia Misbehave. Zapytana, dlaczego nie chodzi w garsonkach, odpowiada szybko: - Garsonkę uszyłam jako pracę dyplomową w szkole krawieckiej i faktycznie nigdy nie miałam jej na sobie.

Nie zgadza się z nią Maciek Szumny, właściciel dwóch garniturów czekających w szafie na kolejne wesela. – Recepta na to, by pozostać „kolorowym” i jednocześnie przedzierać się przez gąszcz korporacji, jest prosta. To świadomość, że ważne są efekty pracy, a nie to, w co jestem ubrany.

Co Maciej Szumny będzie robił za 50 lat? – Za 50 lat będę piękny i młody. I nic nie będę robił, bo będę sparaliżowany botoksem. Może wtedy nadejdzie czas na nudę?

Sprawdź również:
» Misbehave
» Belletette.lv
» MentalCut.blogspot.com
» MalinowyMaciek.digart.pl
» myspace.com/TemporarySpaceDesign
» myspace.com/Eltron_John

SI Style - Nudoodporni SI Style - Nudoodporni SI Style - Nudoodporni

Sprawdź również:

  1. [SI style] Słowa w modzie. Kultowe, legendarne, supermodne.
  2. [SI style] Aligator, muszkieterowie i twoja szafa!
  3. [SI style] A kto to taki ten “Timbaland”? Marka niekoniecznie outdoorowa.
  4. [SI style] Jego Wysokość Pump! Historia niekoronowanego króla sneakersów

Jeden komentarz »

Skomentuj!

zostaw trackback     komentarze tego artykułu przez RSS    




Możesz używać tych tagów HTML (nawiasy [kwadratowe] zamień na <ostre>):
[a href="http://www.link.pl"]link[/a] | [b]pogrubienie[/b] | [i]kursywa[/i]

Blog umożliwia wyświetlanie avatarów z serwisu Gravatar.com. Aby być rozponawalnym, zarejestruj się na pl.Gravatar.com.